熱血硬派くにおくん

Nekketsu Kōha Kunio-kun

Technos Japan Corp. Arcade / PlayStation 2 / PlayStation Store / Nintendo eShop 1986-05-01
Nekketsu Kōha Kunio-kun


Zapewne większość z Was, podobnie jak ja, swój pierwszy kontakt z Kunio zaczęła od którejś z gier na Pegasusa. Ale niewielu wie, że tak naprawdę nasz ulubiony bohater narodził się na automatach. To właśnie w maju 1986 roku stworzono pierwszą grę pt. Nekketsu Kōha Kunio-kun, której tytuł zapoczątkował bogatą serię z Kunio. Postanowiłem więc zmierzyć się z tym i sprawdzić, od czego się to wszystko zaczęło.

Fabuła jest banalna i mocno oklepana. Przed każdym z czterech czekających nas poziomów oglądamy cutscenkę, w której kolega Kunia zostaje pobity przez gang, z jakim przyjdzie nam się zmierzyć. Tak naprawdę nie wiadomo, co biedak im wszystkim zawinił. Ale albo musiał nieźle nabroić, albo mieć strasznego pecha, by codziennie po szkole dostać łomot od innego gangu. Nasz bohater w odwecie rusza w pościg za sprawcami.

Nekketsu Kōha Kunio-kun to beat'em up, gdzie sterując tytułowym bohaterem walczymy z tokijskimi gangami. Nie jest to jednak typowa chodzona bijatyka. Przede wszystkim na każdym poziomie walki toczą się tylko w jednym miejscu. Nie ma tutaj, jak w innych grach z tego gatunku, parcia cały czas w prawo i żadnej strzałki "GO". Zostajemy rzuceni na planszę, gdzie mamy pokonać wszystkich wrogów. Po powaleniu większości z nich do boju wkracza boss, którego wykończenie wiąże się z przejściem do kolejnego poziomu. Wśród wrogów natrafimy m.in. na gang motocyklowy, gang kobiecy, a nawet Yakuzę. Do tego część oponentów uzbrojona jest w kije, łańcuchy i pałki. Na tle innych szczególnie wyróżnia się gang motocyklowy, z którym walkę zaczynamy od strącenia wrogów z ich jednośladów.

Najmocniejszą stroną gry jest bez wątpienia wachlarz ciosów. Kunio może potraktować wrogów pięścią, kopnięciem w tył i z wyskoku, a także staranować biegnąc. Po kilku razach przeciwnik zostaje oszołomiony, co otwiera kolejne opcje wykończenia go. Tak potraktowanego jegomościa można chwycić za fraki, przywalić z pięści, skopać lub przerzucić przez ramię. Da się także usiąść na powalonym oponencie i okładać go. Jak widać opcji jest sporo, zwłaszcza jak na tak starą grę. Niestety, przyjemność z walki psuje fatalne sterowanie. Przyciski odpowiedzialne za uderzenia zależą od tego, w jaką stronę jesteśmy skierowani. Wystarczy odwrócić się w innym kierunku, by klawisz odpowiedzialny za kopniak służył do bicia pięścią, a do bicia pięścią za kopniak. Wiele razy dostawałem lanie tylko dlatego, że wcisnąłem zły przycisk. Niepotrzebnie komplikuje to grę, która i tak nie jest łatwa. Ukończenie pierwszego poziomu stanowi już wyzwanie, a im dalej w las, tym jest jeszcze gorzej. Toteż, żeby przejść grę przy pierwszym podejściu, nawrzucałem trochę żetonów, by przy pojawieniu się ekranu continue móc szybko wrócić do rozgrywki. Jednak srogo się rozczarowałem, gdy po śmierci zobaczyłem od razu ekran informujący o końcu gry!!! Pierwszy raz spotykam się z tytułem na automaty, gdzie po porażce nie mam możliwości kontynuacji. Jakby tego było mało, masz tylko jedno życie. Giniesz raz, zaczynasz wszystko od początku!!! Żeby ułatwić sobie zabawę, zaprosiłem do gry drugiego gracza. Jednak i na tym polu czekało mnie kolejne rozczarowanie. Nekketsu Kouha Kunio-kun nie ma trybu kooperacji. Każdy z dwóch graczy gra po kolei. Gdy pierwszy ukończy dany poziom, musi czekać, aż tę samą planszę skończy drugi. Wadą tytułu jest także jego długość. Widziałem w internecie filmik, na którym gracz kończy grę w około 6 minut. Jak się okazało, po nabraniu wprawy nie jest to wcale trudne do wykonania. Co prawda po ukończeniu zabawy zaczynamy wszystko od początku tylko na wyższym poziomie trudności, jednak nie miałem żadnej motywacji, by grać od nowa.

Walki będziemy toczyć na stacji metra, parkingu, na ulicy i w budynku. Lokacje wyglądają przyzwoicie, choć nie powalają. Modele postaci są po prostu brzydkie. Ich wygląd jest daleki od tego, jaki znamy z nowszych tytułów. Gra ma już swoje lata i to widać. Odgłosom nie mam nic do zarzucenia, podobnie jak muzyce, która ani nie zachwyca, ani też nie przeszkadza.

Dla kogo tak naprawdę jest ta gra? Cóż, mogę ją polecić jedynie fanom Kunio. Chodzone bijatyki są jednym z najpopularniejszych gatunków na automatach. Fani tego typu gier znajdą o wiele więcej lepszych tytułów. Tym bardziej nie mają co zaprzątać sobie głowy Nekketsu Kouha Kunio-kun.