爆熱ドッジボールファイターズ
Bakunetsu Dodgeball Fighters
Łzy fanów lały się rzęsitym strumieniem, gdy w 1996 roku Technos oficjalnie skończył działalność. Miłośnicy elektronicznego zbijaka, wyraźnie zniesmaczeni marnymi produktami konkurencji, zadawali sobie pytanie czy ktoś stworzy jeszcze tak dobrą grę o dodgeballu, jak przed laty Technos? Minęło pięć długich lat, aż Atlus we współpracy z Million Co. Ltd. postanowiło przywrócić tej nietypowej dyscyplinie sportowej dawną chwałę. Do tego celu wykorzystano wchodzącą wówczas na rynek nową przenośną konsolę Nintendo, Gameboy Advance. Tak oto w 2001 roku wydano Bakunetsu Dodgeball Fighters.
Bakunetsu Dodgeball Fighters posiada trzy tryby gry: pojedynczy mecz, mistrzostwa i gra przeciwko drugiemu żywemu graczowi. Zasady w każdym z nich są takie same. Drużyny składają się z siedmiu zawodników, z czego czterech znajduje się na boisku, a trzech za linami bocznymi na połowie przeciwnika. Sterujemy tylko jednym zawodnikiem naraz, podczas gdy reszta jest kontrolowana przez AI. Jednak gra inteligentnie przełącza nas między zawodnikami w zależności od sytuacji, tak by gracz był zawsze w centrum akcji. Możemy podawać swobodnie piłkę między każdym z naszych kolegów, ale w końcu ciśniemy nią w jednego z czterech przeciwników po drugiej stronie boiska. Im mocniej oberwą, tym więcej punktów zdrowia stracą. Kiedy zniknie im cały pasek energii, zamieniają się w aniołki i odlatują w stronę, niebios co oznacza ich wyeliminowanie z gry. Złapanie zwykłego rzutu jest dość proste. Starczy wcisnąć przycisk B tuż przed samym uderzeniem. Gorzej, z kolei, złapać jeden z 50 występujących w Bakunetsu Dodgeball Fighters rzutów specjalnych. Rozpędzając piłkę w stronę przeciwników, biegnąc lub skacząc nasi zawodnicy mogą cisnąć balonem w taki sposób, że poleci w dowolnym kierunku. Super rzuty są bardzo zróżnicowane – od wolnych do diabelnie szybkich. Piłki lecą zygzakiem, formują kształt gwiazdy, zakręcają rogala, opadają z dużej wysokości itd. Ich rodzajów jest multum i każde zadają dużo większe obrażenia niż zwykłe rzuty, a do tego możemy wykonywać je w nieskończoność, przez co wykonywanie ich standardowych odmian jest bezsensowne. Niekoniecznie musisz atakować z własnej połowy boiska. Da się także wykonać podanie do zawodników znajdujących się za linią na połowie przeciwnika i uderzyć ich od tyłu. Korzystając z jednego z bocznych przycisków możemy rozkazać naszym zawodnikom bieg na połowę rywala, co daje nam możliwość wykonania zabójczych kombosów. Sterowanie jest stosunkowo proste i łatwe do opanowania. Im dłużej grałem, tym więcej możliwości zaatakowania przeciwnej strony odkryłem. Co mi się szczególnie spodobało to fakt, że każdy zawodnik inaczej zachowuje się na boisku i ma swój własny rzut specjalny. Przed każdym meczem można ustalić kilka opcji taktycznych, m.in. co mają robić zawodnicy sterowani przez AI, a także jak drużyna ma ustawiać się na boisku.
Jednak mimo wszystko główny jednoosobowy tryb mistrzostw nie jest zbyt interesujący. Grając na domyślnym poziomie trudności bez problemu udało mi się dojść na sam szczyt. Komputerowi przeciwnicy w kółko powtarzają te same sztuczki, przez co ich taktyka staje się łatwa do przewidzenia. Szczególnie zirytowały mnie trudniejsze drużyny, które próbowały uśpić moją czujność, koszmarnie długo wymieniając między sobą podania. To i tak było daremne, gdyż po jakimś czasie łatwo potrafiłem wyczuć, kiedy nastąpi rzut. Denerwuje to tym bardziej, że mecze nie mają limitu czasowego. Możesz przetrzymywać piłkę na swojej połowie bez końca. Rozgrywka przeciąga się również często, gdy na boisku zostanie po jednym zawodniku w każdej drużynie. Szybkie tempo meczu mocno wówczas opada, gdyż każdy z nich stara się za wszelką cenę uniknąć trafienia i nie podejmuje nadmiernego ryzyka.
Problem ten dotyczy także trybu dla dwóch graczy. Tu jednak dochodzą jeszcze kłopoty z zacinaniem się. W czasie meczu gra potrafi niespodziewanie sama spauzować rozgrywkę! Przeszkadza to tym bardziej, że w Bakunetsu Dodgeball Fighters dobry timing to podstawa. Takie niespodziewane przerwy mogą zaważyć na życiu i śmierci naszych zawodników. Na szczęście nie zdarza się to zbyt często, a gdy wszystko działa sprawnie, okazuje się, że zabawa z drugą osobą jest najlepszym, co gra ma do zaoferowania, zwłaszcza że człowiek jest mniej przewidywalny od AI.
Jak wiele pierwszych gier na Gameboy Advance, Bakunetsu Dodgeball Fighters wygląda bardzo dobrze. Przejrzysta i szczegółowa grafika 2D przypomina tę znaną z 16 – bitowego Super Famicoma. Postacie mogą nie spodobać się fanom Kunio. Zamiast prawdziwych twardzieli, znanych z pierwowzoru od Technos, dostaliśmy grupę chłopców i dziewcząt wyglądających niewinnie. Dźwięki w grze są dość minimalistyczne, za to muzyka jest głośna i bardzo przyjemna. Fani Nekketsu Kōkō Dodgeball Bu szybko rozpoznają znane stamtąd melodie.
Jako pokaz możliwości Gameboy'a Advance, Bakunetsu Dodgeball Fighters sprawuje się wyśmienicie. Jest szybka, kolorowa i przyjemna w rozgrywce. To prawda, że tryb jednoosobowy jest powtarzalny, a dwuosobowemu zabrakło ostatecznych szlifów. Nie licząc niewielkiej ilości różnych boisk, których nawierzchnia wpływa na sposób poruszania się graczy, mecze wydają się być do siebie podobne. Jednak mimo wszystko to całkiem dobra gra i na pewno nie zawiedzie fanów pierwowzoru. Nowi gracze również będą się dobrze bawić, jednak obawiam się, że po ukończeniu gry i rozegraniu paru partyjek z drugą osobą nie będą już chcieli do Bakunetsu Dodgeball Fighters wracać.
Bakunetsu Dodgeball Fighters posiada trzy tryby gry: pojedynczy mecz, mistrzostwa i gra przeciwko drugiemu żywemu graczowi. Zasady w każdym z nich są takie same. Drużyny składają się z siedmiu zawodników, z czego czterech znajduje się na boisku, a trzech za linami bocznymi na połowie przeciwnika. Sterujemy tylko jednym zawodnikiem naraz, podczas gdy reszta jest kontrolowana przez AI. Jednak gra inteligentnie przełącza nas między zawodnikami w zależności od sytuacji, tak by gracz był zawsze w centrum akcji. Możemy podawać swobodnie piłkę między każdym z naszych kolegów, ale w końcu ciśniemy nią w jednego z czterech przeciwników po drugiej stronie boiska. Im mocniej oberwą, tym więcej punktów zdrowia stracą. Kiedy zniknie im cały pasek energii, zamieniają się w aniołki i odlatują w stronę, niebios co oznacza ich wyeliminowanie z gry. Złapanie zwykłego rzutu jest dość proste. Starczy wcisnąć przycisk B tuż przed samym uderzeniem. Gorzej, z kolei, złapać jeden z 50 występujących w Bakunetsu Dodgeball Fighters rzutów specjalnych. Rozpędzając piłkę w stronę przeciwników, biegnąc lub skacząc nasi zawodnicy mogą cisnąć balonem w taki sposób, że poleci w dowolnym kierunku. Super rzuty są bardzo zróżnicowane – od wolnych do diabelnie szybkich. Piłki lecą zygzakiem, formują kształt gwiazdy, zakręcają rogala, opadają z dużej wysokości itd. Ich rodzajów jest multum i każde zadają dużo większe obrażenia niż zwykłe rzuty, a do tego możemy wykonywać je w nieskończoność, przez co wykonywanie ich standardowych odmian jest bezsensowne. Niekoniecznie musisz atakować z własnej połowy boiska. Da się także wykonać podanie do zawodników znajdujących się za linią na połowie przeciwnika i uderzyć ich od tyłu. Korzystając z jednego z bocznych przycisków możemy rozkazać naszym zawodnikom bieg na połowę rywala, co daje nam możliwość wykonania zabójczych kombosów. Sterowanie jest stosunkowo proste i łatwe do opanowania. Im dłużej grałem, tym więcej możliwości zaatakowania przeciwnej strony odkryłem. Co mi się szczególnie spodobało to fakt, że każdy zawodnik inaczej zachowuje się na boisku i ma swój własny rzut specjalny. Przed każdym meczem można ustalić kilka opcji taktycznych, m.in. co mają robić zawodnicy sterowani przez AI, a także jak drużyna ma ustawiać się na boisku.
Jednak mimo wszystko główny jednoosobowy tryb mistrzostw nie jest zbyt interesujący. Grając na domyślnym poziomie trudności bez problemu udało mi się dojść na sam szczyt. Komputerowi przeciwnicy w kółko powtarzają te same sztuczki, przez co ich taktyka staje się łatwa do przewidzenia. Szczególnie zirytowały mnie trudniejsze drużyny, które próbowały uśpić moją czujność, koszmarnie długo wymieniając między sobą podania. To i tak było daremne, gdyż po jakimś czasie łatwo potrafiłem wyczuć, kiedy nastąpi rzut. Denerwuje to tym bardziej, że mecze nie mają limitu czasowego. Możesz przetrzymywać piłkę na swojej połowie bez końca. Rozgrywka przeciąga się również często, gdy na boisku zostanie po jednym zawodniku w każdej drużynie. Szybkie tempo meczu mocno wówczas opada, gdyż każdy z nich stara się za wszelką cenę uniknąć trafienia i nie podejmuje nadmiernego ryzyka.
Problem ten dotyczy także trybu dla dwóch graczy. Tu jednak dochodzą jeszcze kłopoty z zacinaniem się. W czasie meczu gra potrafi niespodziewanie sama spauzować rozgrywkę! Przeszkadza to tym bardziej, że w Bakunetsu Dodgeball Fighters dobry timing to podstawa. Takie niespodziewane przerwy mogą zaważyć na życiu i śmierci naszych zawodników. Na szczęście nie zdarza się to zbyt często, a gdy wszystko działa sprawnie, okazuje się, że zabawa z drugą osobą jest najlepszym, co gra ma do zaoferowania, zwłaszcza że człowiek jest mniej przewidywalny od AI.
Jak wiele pierwszych gier na Gameboy Advance, Bakunetsu Dodgeball Fighters wygląda bardzo dobrze. Przejrzysta i szczegółowa grafika 2D przypomina tę znaną z 16 – bitowego Super Famicoma. Postacie mogą nie spodobać się fanom Kunio. Zamiast prawdziwych twardzieli, znanych z pierwowzoru od Technos, dostaliśmy grupę chłopców i dziewcząt wyglądających niewinnie. Dźwięki w grze są dość minimalistyczne, za to muzyka jest głośna i bardzo przyjemna. Fani Nekketsu Kōkō Dodgeball Bu szybko rozpoznają znane stamtąd melodie.
Jako pokaz możliwości Gameboy'a Advance, Bakunetsu Dodgeball Fighters sprawuje się wyśmienicie. Jest szybka, kolorowa i przyjemna w rozgrywce. To prawda, że tryb jednoosobowy jest powtarzalny, a dwuosobowemu zabrakło ostatecznych szlifów. Nie licząc niewielkiej ilości różnych boisk, których nawierzchnia wpływa na sposób poruszania się graczy, mecze wydają się być do siebie podobne. Jednak mimo wszystko to całkiem dobra gra i na pewno nie zawiedzie fanów pierwowzoru. Nowi gracze również będą się dobrze bawić, jednak obawiam się, że po ukończeniu gry i rozegraniu paru partyjek z drugą osobą nie będą już chcieli do Bakunetsu Dodgeball Fighters wracać.