Scott Pilgrim vs. the World: The Game

Scott Pilgrim vs. the World: The Game

Ubisoft Montreal PlayStation 3 2010-08-10
Scott Pilgrim vs. the World: The Game


Scott Pilgrim oddał swoje ośmiobitowe serce Ramonie Flowers. Jedyny problem to taki, że by być z Ramoną musi pokonać jej siedmiu byłych chłopaków. Zatem nasz bohater wraz ze swoimi przyjaciółmi i całym zestawem kopniaków, pięści, rzutów i eksplozji wyrusza pozbyć się wszystkich eks, spuszczając łomot każdemu, kto stanie im na drodze.

Scott Pilgrim vs. the World: The Game ma charakter oldskulowej chodzonej bijatyki w stylu Downtown Nekketsu Monogatari czy Streets of Rage. Jednak dodaje także coś od siebie, czyniąc tytuł jednym z najfajnieszych, jaki można pobrać z cyfrowej dystrybucji.

Zaznaczam jednak, że najfajniejszy wcale nie oznacza najlepszy. Gra posiada parę niewybaczalnych błędów. Nie da się grać online, ani żaden z graczy nie może w dowolnej chwili opuścić lub dołączyć do rozgrywki. Oznacza to, że wraz ze znajomymi musicie zacząć grać od menu startowego. Pomijając te wady, Scott Pilgrim vs. the World: The Game jest bardzo przyjemnym tytułem. Posiada wygląd i humor znany z komiksów przeniesiony w 8 - i 16 - bitową stylistykę, tworząc zabójczy miks nowej gry ze starym klasykiem.

Do przejścia czeka na nas 7 poziomów, z czego każdy posiada swój specyficzny design. Kiedy przejdziesz jeden i myślisz, że już nie może być dziwniej, okazuje się, że właśnie jest. Olbrzymie latające świnki skarbonki, zombiaki, paparazzi oraz wiele więcej przeszkód czeka na Scotta i jego przyjaciół.

Znakomicie brzmi muzyka wykonana przez zespół Anamanaguchi. Serio, to jeden z najlepszych soundtracków, jaki słyszałem w grach. Świetnie pasuje do klimatu Scott Pilgrim vs. the World: The Game.

Wrażenie, że obcujemy z nowym tytułem a nie klasykiem z Nesa, zaciera wprowadzenie dość powszechnej mechaniki znanej we współczesnych grach, jak odblokowywanie nowych technik po awansie na kolejny poziom i wydawanie pieniędzy na upgrade'y, dzięki którym ze zwykłego wymoczka zmieniasz się w super wypasionego obrońcę ludzkości. W te ostatnie warto inwestować, gdyż w dalszych fragmentach gra potrafi dać nieźle popalić, więc jeśli nie zainwestujesz w atak i obronę, możesz bardzo szybko polec.

Scott Pilgrim Vs. The World jest jednak stworzony do gry z innymi graczami, gdyż czasami wydaje się niemożliwym do przejścia samemu. Wiele razy trzeba było się cofnąć i grindować na już ukończonych poziomach, by stać się na tyle silnym, aby przejść późniejsze etapy. Gdy już odpowiednio podrasujesz statystyki, różnica między poziomem łatwym a trudnym staje się niewielka. Czasem czułem się zbyt mocny, ale niekiedy zdarzało mi się zakląć w niektórych trudniejszych momentach. Tak czy siak nie mogłem się od gry oderwać.

Scott Pilgrim Vs. The World jest tytułem naprawdę przyjemnym, mimo że czasami bywa frustrujący. Muzyka jest niesamowita i grafika naprawdę może się podobać. Spuszczanie łomotu wrogom jest bardzo przyjemne, a system levelowania postaci sprawdza się naprawdę dobrze. Mimo że w cztery osoby grę przejdziecie w cztery godziny, jest tu tyle znajdziek i bonusów, że chętnie się do tytułu wraca.