コードシフター

Code Shifter

Arc System Works Nintendo Switch / PS4 / XBOX ONE / PC 2020-01-10
Code Shifter


Arc System Works wydaje grę, w której występują bohaterowie z wszystkich ich produkcji. Czyż to nie wspaniały pomysł? Zapewne cieszyłbym się gdyby nie wątpliwa jakość kilku ostatnich tytułów, przez nich wydanych. Patrząc na co najwyżej przeciętne gry z Kunio, jakie w ostatnim czasie się ukazały, trudno było mi zachować wielki entuzjazm. Choć z drugiej strony inne serie jak Blazblue czy Guilty Gear radzą sobie dobrze. Nie pozostało mi więc nic innego jak odpalić Steama i samemu się przekonać.

Jeśli chodzi o fabułę to pozwolę sobie zacytować znajdujący się tu wcześniej tekst Rob3rta:

Code Shifter to najnowsza platformówka od Arc System Works, w której wcielimy się w Stellę, deweloperkę gry 'Awesome Rainbow Corp'. Zadanie, któremu będziemy musieli podołać, polegać ma na zlikwidowaniu błędów na dzień przed jej premierą. Sytuacja zaczyna się nieco komplikować, gdy nagle w programie zaczęły się pojawiać tajemnicze błędy, a czas przecież nagli. Aby poradzić sobie z tą sytuacją, Stella przygotowuje program do debugowania, tytułowy ‘Code Shifter’, który pozwala jej cyfrowemu awatarowi ‘Sera’ usuwać problemy od wewnątrz. ‘Sera’ na swojej drodze napotka potężne błędy i anomalie, ale otrzyma pomoc od niespodziewanych sojuszników, z których każdy włada indywidualnymi specjalnymi mocami. Czy Stella i jej współpracownicy będą w stanie znaleźć źródło tych błędów i dostarczyć grę przed premierą?

Tak pokrótce prezentuje się fabuła ‘Code Shifter’ ,o której nie piszemy bez powodu, bowiem wspomnianymi w zarysie fabuły postaciami pomocniczymi są gwiazdy innych gier od Arc System Works, a więc także postaci stworzone przez Technos Japan Corp.! Wśród wymienionych znajdują się Kunio, Riki, Kobayashi, Mizoguchi, Misako i Kyouko, a także bliscy nam Billy, Jimmi i Abobo z Double Dragon, łącznie ma być ich setka!


I tu koniec cytatu.

Grę rozpoczynamy w biurze firmy, będącej jednocześnie ciekawym hubem. Poruszając się Stellą, możemy usiąść do naszego komputera, by rozpocząć grę, odwiedzić chill room, by zagrać na konsoli w Colorful Fighters (o którym za chwilę), czy po prostu udać się do drzwi wyjściowych i opuścić grę. Dodatkowo możemy porozmawiać z naszymi współpracownikami. Udzielą nam przydatnych informacji bądź z nami poplotkują. Choć postaci są sympatyczne, to dialogi z nimi są zdecydowanie zbyt długie i mimo że da się je przyspieszyć, to nie można ich pominąć. Inny problem stanowi poruszanie się. Na litość boską, wiadomo, że po biurze się nie biega, ale nasza postać po prostu się po nim ślimaczy. Gdybym ja tak wolno chodził u mnie w pracy, na wizycie w najbliższej toalecie straciłbym pół zmiany! W rezultacie jeżeli nie musiałem to, rezygnowałem ze spacerów.

Na szczęście sama sekcja platformowa prezentuję się już przyzwoicie. Jak to w tym gatunku bywa, skaczemy między platformami, unikając różnego rodzaju pułapek jak przepaście, kolce czy buchający ogień. Oprócz tego zbieramy różnego rodzaju znajdźki.

Sera, będąca naszym głównym awatarem, grę zaczyna wyposażona w ostrze jednak z czasem, odkryje dodatkowe moce. Niektóre plansze są nieliniowe, w innych można trafić na punkt gdzie w pojedynku, możemy zmierzyć się z jednym z bohaterów gry. Jednak najciekawszą rzeczą jest możliwość wcielenia się w jedną z postaci znanych z tytułów Arc System Works. By to zrobić, starczy znaleźć ich obrazek na planszy i już możemy hulać jako Abobo, Kunio czy kto się tam akurat trafi. Większość bohaterów jest z góry ustawiona w danym miejscu co, niekiedy potrafi zirytować, gdyż balans ich po prostu kuleje. Częścią herosów steruje się bardzo dobrze, ale są też tacy, którymi nienawidziłem grać. Od razu nadmienię, że każda postać ma kilka ataków co jest akurat na plus. Gorzej gdy część z nich jest mało skuteczna, a to ze względu na zasięg lub sposób wykonania. Nie raz zalewała mnie krew gdy męczyłem się z danym poziomem ze względu na źle dobraną postać. Od razu uspokoję fanów gier Technosu. Zarówno Kunio jak i reszta ferajny sprawuje się w tej grze bardzo dobrze. Wszystkie ich ciosy specjalne zostały odwzorowane w Code Shifter wzorowo. Ktoś mógłby powiedzieć, że tak naprawdę powinienem znaleźć sobie ulubioną postać i grać nią do końca poziomu. Niestety nie zawsze się tak da. Zdolności specjalne danych herosów są niekiedy niezbędne, by ukończyć dany etap. Np. gdy na naszej drodze staną bryły lodu, musimy je stopić wojownikiem o ognistym ataku, jeśli winda nie działa, potrzebujemy kogoś władającego elektrycznością itp. Z kolei każdy kolejny level zaczynamy Serą. Inny kłopot z bohaterami polega na tym, że mimo iż mamy 25 poziomów do ukończenia to jest to liczba za mała, by każdą postacią odpowiednio się nacieszyć. Do tego są one stosunkowo krótkie. Bohaterów jest aż nadto i niektórzy będą zawiedzeni, że tak mało mieli okazji pograć swoim ulubieńcem. Na szczęście Kunio pojawia się dosyć często. Zamykając temat postaci, warto dodać, że część z setki, jaka występuje w Code Shifter nie jest w pełni grywalna, ale służy nam za asystę. Oznacza to, iż po wciśnięciu odpowiedniego guzika, zebrany akurat sojusznik pojawi się na chwilę na ekranie wykona mega wypaśny atak i zniknie, choć i tutaj nie wszystkie zdolności są równie skuteczne i przydatne.

Mniej z kolei jest samych wrogów, którzy w mojej opinii są średnio interesujący. Lepiej natomiast wypadają starcia z bossami, choć to jaki akurat bohater nam się trafi, warunkuję czy walka z nim będzie ciekawa, czy irytująca. Code Shifter ma też problem ze stopniowaniem poziomu trudności. Po dwóch pierwszych łatwiejszych levelach trafimy na trzeci gdzie, nagle robi się bardzo ciężko. Dalej już bywa różnie. Raz lepiej raz gorzej. Pomiędzy levelami zostaniemy oceniani, jak dobrze sobie poradziliśmy. Jeśli otrzymamy najwyższą notę, zostaniemy nagrodzeni bonusem do statystyk (jak prędkość, siła itp.). Takowe premie można również znaleźć ukryte w naszym biurze, ale z racji wspomnianego wyżej poruszania się, średnio chciało mi się do nich łazić. Zwłaszcza że nie są one zbyt okazałe. No właśnie zgadnijcie, ile takiej premii można dostać? 15%? 10? 5%? No dobra, może 3%? Nic z tych rzeczy! Nasz trud zostanie nagrodzonym 1 (słownie jednym) procentem! Szaleństwo, prawda? Dodatkowo gra umożliwia rozgrywkę w coopie lub przeciwko sobie we wspomnianym Colorful Fighters. Jest to dodatkowy tryb, gdzie czterech graczy walczy ze sobą na małej arenie. Trochę przypomina Super Smash Bros jednak jest dużo gorsze. Na planszy panuję taki chaos, że zginąłem bardzo szybko, nawet nie mając pojęcia, co się właściwie wydarzyło.

Co do grafiki mam mieszane uczucia. Biuro przypomina mi flashową grę dla dziewczynek co może się podobać lub nie. Z kolei lokacje w sekcjach platformowych są po prostu nijakie. Gdzieniegdzie trafią się jakieś ciekawe tła, ale to raczej rzadki widok. Mieszane uczucie mam również do postaci, którym starano się nadać 8-bitowy design. Przy niektórych bohaterach się to sprawdza, ale część z nich wygląda pokracznie. Oprawę audio również oceniam niejednoznacznie. Dialogi postaci są częściowo udźwiękowione, lecz bohaterowie brzmią jak wiewiórki z kreskówek przepuszczone przez syntezator. Szacun należy się za muzykę, która dostosowuje się do postaci, jaką kierujemy. W sensie usłyszymy motyw z gry, z której ona pochodzi w chiptunowej aranżacji. Jak dla mnie świetna sprawa.

Ponieważ poświęciłem tej recenzji więcej znaków niż Code Shifter na to zasłużył i nie chce mi się już nic pisać sparafrazuję redaktora Rob3rta z innej jego recenzji na sam koniec:

Code Shifter jest idealnym przykładem kondycji serii Kunio-kun w rękach Arc System Works. Znane postacie nie zagwarantowały jakości gry na najwyższym poziomie. Choć ta kusi ceną i jest gratką dla fanów starszych, pixelartowych dzieł mniejszych studiów to z ciężkim sercem byłoby mi ją komuś polecić, nawet za te skromne 50zł. Myślę jednak, że znalazłaby się grupa odbiorów, którym tytuł by się podobał, niech nawet rekomendacją będzie fakt, że grę kupiłem na premierę, spędziłem przy niej 8 godzin, nie męcząc się zbytnio, bo frajda z gry jest całkiem niezła, a i bossowie wymagający, to jednak mechanika i pomysł na grę psują całokształt.