ダウンタウン熱血物語

Downtown Nekketsu Monogatari

Technos Japan Corp. FamiCom 1989-04-25
Downtown Nekketsu Monogatari


Ahhh, Downtown Nekketsu Monogatari! Bez wątpienia tytuł, który darzę sporym sentymentem. Pamiętam, jak za moich gimnazjalnych czasów spędziłem przy nim sporą część wakacji. Tym bardziej z wielką przyjemnością przybliżę wam tę grę w wersji na Famicoma.

Pierwotnie Downtown Nekketsu Monogatari ukazała się w 1989 roku w Japonii na konsolę Famicom. Zyskała tam sporą popularność, co sprawiło, iż została wydana także w USA pod tytułem River City Ransom i w Europie jako Street Gangs. W późniejszych latach pojawiły się konwersje tej gry na japoński komputer Sharp X68000, a także za sprawą Naxat na PC Engine.

No dobra, ale o co w ogóle w tym chodzi? Otóż Kunio i Riki otrzymali list, z którego dowiedzieli się, że pewien gang przejął kontrolę nad miastem i porwał dziewczynę tego drugiego. Niewiele się zastanawiając nasi bohaterowie ruszyli, by uratować ją i obronić honor swoich szkół. Downtown Nekketsu Monogatari to chodzona bijatyka, w której przemierzając ulice Tokio walczymy z innymi szkolnymi gangami. Do wyboru mamy jedną z dwóch postaci. Oczywiście mowa o Kunio bądź Rikim. Za sprawą trybu dla dwóch graczy, do boju może także ruszyć jeden i drugi. Nasz wachlarz ciosów składa się z pięści, kopniaka, bloku, a także skoku w trakcie którego również możemy kopać i bić pięścią. Oprócz tego możemy skorzystać z porozrzucanych gdzieniegdzie przedmiotów, bądź odebrać takowe pokonanym wrogom. Są to m.in. kij, kastet, łańcuch (moja ulubiona broń!), a nawet koła samochodowe i kosze na śmieci. Co ciekawe, za broń mogą służyć także nasi przeciwnicy. Powalonym wrogiem możemy rzucić w jego kolegów, bądź (co mnie szczególnie rozbawiło) okładać ich nim, trzymając go cały czas w rękach! Grając w Downtown Nekketsu Monogatari dość szybko przekonałem się, że nie jest to typowa chodzona bijatyka, z jaką miałem do czynienia choćby bawiąc się na automatach. Grając w to po raz pierwszy na Pegasusie i nie znając japońskiego, standardowo biegłem cały czas w prawo okładając wrogów. Nagle jednak okazało się, że po dotarciu do pewnej lokacji nie mogłem iść dalej! Utknąłem! Wyszło na to, że w grze naprawdę warto czytać dialogi z NPCami, bądź przeciwnikami. Często dowiadujemy się z nich, by pchnąć fabułę do przodu, musimy wrócić do wcześniej odwiedzonej już lokacji, bo akurat w niej pojawił się boss, z którym trzeba się rozprawić. To nie jedyna rzecz wyróżniająca tę grę na tle innych tego typu. Downtown Nekketsu Monogatari zapożycza także kilka elementów rodem z gier RPG. Jednym z nich jest ekran statystyk naszego bohatera. Określają go takie elementy jak siła uderzenia, wytrzymałość czy punkty życia. Każdą z nich możemy poprawić, odwiedzając poszczególne sklepy i restauracje. O ile wchodząc do restauracji konsumujemy posiłek na miejscu, o tyle w sklepach zakupiony towar trafia do naszego ekwipunku, z którego możemy korzystać w dowolnej chwili. Dodatkowo z kupionych w księgarniach książek uczymy się nowych umiejętności, jak np. silniejszych ciosów. Pieniądze na owe zakupy zdobywamy pokonując kolejnych wrogów. Niestety, ceny dobrych przedmiotów są dość wysokie. Żeby uzbierać na daną rzecz, nieraz potrzebny jest nudny grinding, co spowalnia tempo gry. Skoro już narzekam, przyczepiłbym się także do przeciwników. Mimo, iż Tokio podzielone jest na kilka dzielnic, a w każdej zmierzymy się z innym gangiem, przeciwnicy na dobrą sprawę różnią się jedynie strojami. Każdy z nich walczy w ten sam sposób i poza niektórymi bossami nie ma tutaj bardziej zróżnicowanych wrogów. Sprawia to, iż przy dłuższym posiedzeniu do gry wkrada się monotonia.

Pochwała należy się grafikom za świetne odwzorowanie ulic Tokio. Każdy, kto odwiedził to miasto, z pewnością skojarzy pełne sklepów i barów ulice, parki, czy ciasne zaułki. W DNM po raz pierwszy pojawia się Kunio zrobiony w sposób, w jaki go pamiętamy. Porównując design postaci z poprzednimi grami, odczuwa się spory skok graficzny. Są one bardziej szczegółowe i płynniej animowane. Ich mimika również wygląda dużo lepiej niż poprzednio. Muzyka to prawdziwy rozkwit twórczości Kazuo Sawy. Motyw przewodni to jedna z najbardziej rozpoznawalnych melodii ery Famicom/NES, a to mówi samo za siebie.

Zawodzi niestety system passwordów. Nie dość, że są koszmarnie długie to jeszcze za ich pomocą, można jedynie wczytać swoją postać ze statystykami takimi, z jakimi zakończyliśmy poprzednią rozgrywkę! Całą grę trzeba przechodzić od początku. Doprawdy ciężko mi zrozumieć kto wpadł na taki „genialny” pomysł.

Mimo wszystko ta gra to klasyk i rozgrywka jest bardzo satysfakcjonująca. Udanie żeni elementy RPG z chodzoną bijatyką. Wszyscy, którzy szukają jakiegoś powiewu świeżości w beat’em upach, powinni się Downtown Nekketsu Monogatari zainteresować. Dla fanów Kunio to pozycja obowiązkowa!