ダウンタウン熱血行進曲 どこでも大運動会
Downtown Nekketsu Kōshinkyoku: Dokodemo Daiundōkai
Spotkałem się parę razy z opinią, że gry z Kunio Kun na przenośną konsolę Gameboy są słabe i w niczym nie dorównują tym na Famicoma. Dotyczy to głównie konwersji z tej stacjonarnej platformy, które fani ignorują, zostając przy ich pegasusowych odpowiednikach. Poniżej przedstawię przykład, iż powyższe stwierdzenia są kompletną bzdurą i mam nadzieję na przyciągnięcie miłośników Kunia (i nie tylko) do tej starej czarno – białej mobilnej konsolki. Ale do rzeczy.
Todo, uczeń liceum Reihou, syn właściciela wielkiej korporacji, postanowił zorganizować zawody sportowe, by sprawdzić, która szkoła w mieście jest najlepsza. Zgłosiły się 4, w tym oczywiście Nekketsu (Kunio nie byłby sobą, gdyby nie podjął takiego wyzwania), które będą rywalizowały w 5 przygotowanych przez Todo mniej lub bardziej zwariowanych konkurencjach.
Gra jest konwersją wydanej w 1990 roku na Famicoma Downtown Nekketsu Koushin Kyoku Soreyuke Dai Undoukai, jednak różni się trochę od niej, ale o tym za chwilę. Na początku wybieramy drużynę, którą chcemy prowadzić do zwycięstwa. Do wyboru są 4 szkoły, wspomniana już wyżej Nekketsu, Reihou(szkoła Todo), Hanzono i Rengou (jeżeli chcemy zobaczyć zakończenie gry, musimy wybrać drużynę Kunia). W skład każdej z drużyn wchodzi 6 zawodników różniących się umiejętnościami, jedni szybciej biegają, inni zadają silniejsze ciosy, bądź posiadają różne techniki specjalne. Różnią się też ilością punktów życia, które w dodatku nie regenerują się od razu po danej konkurencji, dlatego nie zalecam wystawiania 1 zawodnika do wszystkich dyscyplin. Przed mistrzostwami możemy też ustawić kolejność poszczególnych zawodów oraz wybrać muzykę do każdej z nich. Da się także ustalić czas jej trwania oraz to, ile razy chcemy w nią zagrać. Możliwa jest także gra w cztery osoby przez cable link.
Przechodząc do konkurencji, to jak już wspomniałem, jest ich 5. Pierwszą jest bieg przez miasto, tzw. Cross Country. Jednak, jak to zazwyczaj bywa w grach z Kunio, nie jest to taki zwyczajny bieg. Sama jego trasa jest co najmniej dziwna. Kto to widział, żeby ścigać się przebiegając komuś przez dom i ogródek, wspinać się po budynku, skakać po dachach lub pływać w ściekach. Poza tym możemy bić swoich oponentów nie tylko pięściami i kopniakami, ale też porozrzucanymi po trasie przedmiotami, które występują w każdej konkurencji. Kolejnym zmaganiem jest… jedzenie bagietki. :D Pieczywo zostaje zrzucone na planszę. Musimy je wziąć i zjeść. Niby proste, ale zawodnicy powoli ją przeżuwają, a inni w tym czasie mogą go zaatakować. Wówczas delikwent wypluwa bagietkę i inni uczestnicy mogą ją zabrać i konsumować, i tak to trwa, aż w końcu któryś ją połknie. Konkurencja naprawdę przezabawna i nie znajdziemy jej w wersji na Famicoma, podobnie jak zawodów z bombą. Na początku następuje losowanie, który z zawodników ją dostanie. Wybrana osoba zaczyna grę z przyczepioną do nogi bombą. Na górze ekranu zaś odmierzany jest czas do jej wybuchu. Jedynym sposobem na pozbycie się ładunku jest bicie innych zawodników, aż zaliczą glebę i przekazanie im tej bomby. Jednak oni również mogą się bronić, więc nie jest to takie łatwe. Następna zabawa to bieg z przeszkodami. Większość trasy pokonujemy w fabryce, gdzie musimy uważać na m.in. wielką łapę chcącą zepchać nas do wody, czy duży wiatrak utrudniający dobiegnięcie do końca odcinka. W dodatku na górze jest mierzony czas. Jeżeli nie pokonamy danego odcinka przed jego upływem, dostajemy 0 punktów za jego przejście.
Ostatnią konkurencją jest pojedynek na dachu budynku. Tu zawodnicy mogą używać swoich ciosów specjalnych, jak i przedmiotów. Należy pokonać wszystkich przeciwników przez nokaut lub wyrzucenie z dachu. Kto tego dokona, wygrywa.
Było już o konkurencjach, teraz słówko o punktacji. Punkty dostajemy nie tylko za zajęcie określonego miejsca, ale też w trakcie zawodów. Punktowane jest bicie przeciwników, podnoszenie przedmiotów oraz w przypadku biegów miejsce, na którym pokonamy dany odcinek. Dostajemy też punkty ujemne, jeżeli obrywamy od przeciwnika. Na końcu przyznawane są dodatkowe dla wyróżniających się zawodników w kilku kategoriach. Gra wygląda bardzo ładnie. Oczy cieszą ładnie zaprojektowane lokacje i design postaci, który w niczym nie ustępuje temu z Famicoma. Miodem dla uszu z kolei jest znakomita ścieżka dźwiękowa. Utwory zostały świetnie dopasowane pod kątem konkurencji i wręcz zagrzewają do walki. Jak widać, Downtown Nekketsu Kōshinkyoku: Dokodemo Daiundōkai dostarcza sporo zabawy, a nowe konkurencje bawią lepiej niż te z wersji stacjonarnej. Przeciwników gier na Gameboya proszę o schowanie swoich uprzedzeń. Tej grze naprawdę warto dać szansę!
Todo, uczeń liceum Reihou, syn właściciela wielkiej korporacji, postanowił zorganizować zawody sportowe, by sprawdzić, która szkoła w mieście jest najlepsza. Zgłosiły się 4, w tym oczywiście Nekketsu (Kunio nie byłby sobą, gdyby nie podjął takiego wyzwania), które będą rywalizowały w 5 przygotowanych przez Todo mniej lub bardziej zwariowanych konkurencjach.
Gra jest konwersją wydanej w 1990 roku na Famicoma Downtown Nekketsu Koushin Kyoku Soreyuke Dai Undoukai, jednak różni się trochę od niej, ale o tym za chwilę. Na początku wybieramy drużynę, którą chcemy prowadzić do zwycięstwa. Do wyboru są 4 szkoły, wspomniana już wyżej Nekketsu, Reihou(szkoła Todo), Hanzono i Rengou (jeżeli chcemy zobaczyć zakończenie gry, musimy wybrać drużynę Kunia). W skład każdej z drużyn wchodzi 6 zawodników różniących się umiejętnościami, jedni szybciej biegają, inni zadają silniejsze ciosy, bądź posiadają różne techniki specjalne. Różnią się też ilością punktów życia, które w dodatku nie regenerują się od razu po danej konkurencji, dlatego nie zalecam wystawiania 1 zawodnika do wszystkich dyscyplin. Przed mistrzostwami możemy też ustawić kolejność poszczególnych zawodów oraz wybrać muzykę do każdej z nich. Da się także ustalić czas jej trwania oraz to, ile razy chcemy w nią zagrać. Możliwa jest także gra w cztery osoby przez cable link.
Przechodząc do konkurencji, to jak już wspomniałem, jest ich 5. Pierwszą jest bieg przez miasto, tzw. Cross Country. Jednak, jak to zazwyczaj bywa w grach z Kunio, nie jest to taki zwyczajny bieg. Sama jego trasa jest co najmniej dziwna. Kto to widział, żeby ścigać się przebiegając komuś przez dom i ogródek, wspinać się po budynku, skakać po dachach lub pływać w ściekach. Poza tym możemy bić swoich oponentów nie tylko pięściami i kopniakami, ale też porozrzucanymi po trasie przedmiotami, które występują w każdej konkurencji. Kolejnym zmaganiem jest… jedzenie bagietki. :D Pieczywo zostaje zrzucone na planszę. Musimy je wziąć i zjeść. Niby proste, ale zawodnicy powoli ją przeżuwają, a inni w tym czasie mogą go zaatakować. Wówczas delikwent wypluwa bagietkę i inni uczestnicy mogą ją zabrać i konsumować, i tak to trwa, aż w końcu któryś ją połknie. Konkurencja naprawdę przezabawna i nie znajdziemy jej w wersji na Famicoma, podobnie jak zawodów z bombą. Na początku następuje losowanie, który z zawodników ją dostanie. Wybrana osoba zaczyna grę z przyczepioną do nogi bombą. Na górze ekranu zaś odmierzany jest czas do jej wybuchu. Jedynym sposobem na pozbycie się ładunku jest bicie innych zawodników, aż zaliczą glebę i przekazanie im tej bomby. Jednak oni również mogą się bronić, więc nie jest to takie łatwe. Następna zabawa to bieg z przeszkodami. Większość trasy pokonujemy w fabryce, gdzie musimy uważać na m.in. wielką łapę chcącą zepchać nas do wody, czy duży wiatrak utrudniający dobiegnięcie do końca odcinka. W dodatku na górze jest mierzony czas. Jeżeli nie pokonamy danego odcinka przed jego upływem, dostajemy 0 punktów za jego przejście.
Ostatnią konkurencją jest pojedynek na dachu budynku. Tu zawodnicy mogą używać swoich ciosów specjalnych, jak i przedmiotów. Należy pokonać wszystkich przeciwników przez nokaut lub wyrzucenie z dachu. Kto tego dokona, wygrywa.
Było już o konkurencjach, teraz słówko o punktacji. Punkty dostajemy nie tylko za zajęcie określonego miejsca, ale też w trakcie zawodów. Punktowane jest bicie przeciwników, podnoszenie przedmiotów oraz w przypadku biegów miejsce, na którym pokonamy dany odcinek. Dostajemy też punkty ujemne, jeżeli obrywamy od przeciwnika. Na końcu przyznawane są dodatkowe dla wyróżniających się zawodników w kilku kategoriach. Gra wygląda bardzo ładnie. Oczy cieszą ładnie zaprojektowane lokacje i design postaci, który w niczym nie ustępuje temu z Famicoma. Miodem dla uszu z kolei jest znakomita ścieżka dźwiękowa. Utwory zostały świetnie dopasowane pod kątem konkurencji i wręcz zagrzewają do walki. Jak widać, Downtown Nekketsu Kōshinkyoku: Dokodemo Daiundōkai dostarcza sporo zabawy, a nowe konkurencje bawią lepiej niż te z wersji stacjonarnej. Przeciwników gier na Gameboya proszę o schowanie swoich uprzedzeń. Tej grze naprawdę warto dać szansę!