くにおくん ザ・ワールド クラシックスコレクション
Kunio-kun: The World Classics Collection
Gdy pod koniec 2017 roku Arc System Works zapowiedziało kolejną kompilację gier z serii nekketsu kunio-kun tym razem na wszystkie platformy obecnej generacji, zupełnie nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać, a na pewno nie tego, że przyjdzie mi na nią poczekać cały rok, nieco wcześniej, bo w 2016 roku, firma wypuściła już składankę Kunio-kun Nekketsu Complete: Famicom-hen, która dostępna była wyłącznie na Nintendo 3DS nie opuszczając granic Japonii. Dlaczego więc Arc System Works zwlekał tyle czasu, by wypuścić kompilację gier na inne platformy? Choć może to zabrzmi dziwnie, ale Kunio-kun: the World Classics Collection to zamknięty w jednym produkcie pełnoprawny system ze wbudowanymi grami, którego nie powstydziłoby się samo Nintendo w swoich odświeżonych konsolach z serii Classic Mini. Sam system wyraźnie jest nimi inspirowany: przejrzysty interfejs menu wyboru gier wypełniony oryginalnymi okładkami ułożonymi w pozycji horyzontalnej, menusy utrzymane w kolorystyce złoto-bordowej do złudzenia przypominającej te z FamiCom Classic Mini, czy możliwość zapisy gry w dowolnym momencie na jednym z czterech dostępnych dla każdego tytułów slotów, te wszystkie atrybuty przywiodły mi myśl „ej, po co Nintendo wypuszczało jakieś zabawki, skoro mogli to po prostu zrobić na osobnych kartridżach?”. Ale do rzeczy, Kunio-kun: the World Classics Collection to zestaw, w którego w skład oprócz sztandarowych 11 tytułów z Kunio na FamiComa, wchodzą dodatkowo 4 wydania gier Amerykańskich, oraz trylogię Double Dragon w NESowym wydaniu, w momencie ich wyboru, z każdym podświetleniem danego tytułu przygrywa nam adekwatny do niego utwór muzyczny, dodatkowo gry z NESa przełączają kolorystykę menu przypominającą tę konsolę. Wyświetlane tytuły możemy sortować według kilku kryteriów: rodzaju urządzenia, daty premiery, alfabetycznie według nazwy, najczęściej ogrywanych, najdłużej ogrywanych i liczby graczy, o czym informuje nas małe pole z prawym, górnym rogu ekranu. Budując system, Arc System Works w stosunku do konsolek Nintendo poszło o krok dalej, rozbudowując bibliotekę o krótki opis poszczególnych pozycji, skromną galerię zawierającą front okładki, skan kartridża i dwa przykładowe screeny gry. Z racji różnicy proporcji między obecnymi standardami ekranów a planszami, na których rozgrywać się będą nasze retro przygody, dostaliśmy możliwość uzupełniania pustych przestrzeni, przygotowanymi przez autorów grafikami inspirowanymi okładkami gier i choć nie są one najwyższych lotów, to trzeba przyznać, że po 3 obrazki dla każdego z 18 tytułów to nie mało. Gra w opcjach oferuje również kilka trybów wyświetlania obrazu, wprawdzie fani filtrów graficznych mogą czuć się nieco zawiedzeni, mając do dyspozycji jedynie możliwość włączenia wygładzania pixeli i ich regulację w skali o 0 do 10, to lepiej wygląda możliwość skalowania obrazu, do dyspozycji mamy bowiem 5 opcji: Standard Mode, która w naturalny sposób skaluje pixele 1 do 1, Standard Mode zoom dopasowując grę do wysokości ekranu, 4:3 Mode rozciągjąc grę do proporcji 4:3, 4:3 zoom Mode tym razem dopasowuje do wysokości ekranu i full screen wypełniający cały ekran konsoli.
Co do samej jakości porów: nie można im nic zarzucić, wręcz przeciwnie, studio podeszło do tematu bardzo poważnie i nie zastosowało pierwszego lepszego prostego emulatora, a zintegrowało własny system z poszczególnymi tytułami! Dzięki czemu większość z nich ma doczepioną plakietkę "Quality up", gwarantującą lepszą jakość wyświetlania obrazu, aniżeli w oryginalne odpalonym na Nintendo! Jednym z najważniejszych elementem poprawy tej jakości jest fakt, że przy rosnącym zagęszczeniu spritów na ekrenie, nie uświadczymy już ich zanikania! Co ciekawsze, teraz każda z gier, zaimplementowany ma system trofeów, którego uświadczymy nawet na konsoli Nintendo – a przypominam, Panowie z Kioto niezdecydowali się zaimplementować takiego rozwiązania bezpośrednio do Switcha. Trofeów do zdobycia jest w sumie 55, po trzy sygnowane olimpijską kolorystyką, dla każdego tytuł, w zależności gry i od koloru zdobytego osiągnięcia, odblokowane zostają nam pakiety avatarów adekwatne do tytułu, w której go zdobyliśmy, te posłużą nam do identyfikowania się w sieci. I tak gra oprócz kanapowego coopa nawet dla 4 osób, oferuję grę w sieci, której niestety nie udało nam się przetestować, status ten pewnie zmienimy wraz z premierą gry na platformie steam, po którą sięgnie większość fanów Kunio i Retro z naszej części globu.
Jeśli miałbym szukać wad tego wydania, to są nimi niewątpliwie wersje językowe gier. Od momentu zapowiedzi daty premiery złudnie informowano nas, jakoby składanka miała zawierać gry w języku japońskim, angielskim, chińskim prostym i chińskim tradycyjnym. Na weryfikacje tych informacji musieliśmy poczekać do samej premiery, jak się okazało, wybór języków dotyczy tylko menu gry, co w sumie wydaje się racjonalne, w dzisiejszych czasach żadna z większych firm nie bawi się w przeróbki nesowych romów.
Co do samej jakości porów: nie można im nic zarzucić, wręcz przeciwnie, studio podeszło do tematu bardzo poważnie i nie zastosowało pierwszego lepszego prostego emulatora, a zintegrowało własny system z poszczególnymi tytułami! Dzięki czemu większość z nich ma doczepioną plakietkę "Quality up", gwarantującą lepszą jakość wyświetlania obrazu, aniżeli w oryginalne odpalonym na Nintendo! Jednym z najważniejszych elementem poprawy tej jakości jest fakt, że przy rosnącym zagęszczeniu spritów na ekrenie, nie uświadczymy już ich zanikania! Co ciekawsze, teraz każda z gier, zaimplementowany ma system trofeów, którego uświadczymy nawet na konsoli Nintendo – a przypominam, Panowie z Kioto niezdecydowali się zaimplementować takiego rozwiązania bezpośrednio do Switcha. Trofeów do zdobycia jest w sumie 55, po trzy sygnowane olimpijską kolorystyką, dla każdego tytuł, w zależności gry i od koloru zdobytego osiągnięcia, odblokowane zostają nam pakiety avatarów adekwatne do tytułu, w której go zdobyliśmy, te posłużą nam do identyfikowania się w sieci. I tak gra oprócz kanapowego coopa nawet dla 4 osób, oferuję grę w sieci, której niestety nie udało nam się przetestować, status ten pewnie zmienimy wraz z premierą gry na platformie steam, po którą sięgnie większość fanów Kunio i Retro z naszej części globu.
Jeśli miałbym szukać wad tego wydania, to są nimi niewątpliwie wersje językowe gier. Od momentu zapowiedzi daty premiery złudnie informowano nas, jakoby składanka miała zawierać gry w języku japońskim, angielskim, chińskim prostym i chińskim tradycyjnym. Na weryfikacje tych informacji musieliśmy poczekać do samej premiery, jak się okazało, wybór języków dotyczy tylko menu gry, co w sumie wydaje się racjonalne, w dzisiejszych czasach żadna z większych firm nie bawi się w przeróbki nesowych romów.