くにおの熱血闘球伝説
Kunio no Nekketsu Dodgeball Densetsu
Po serii gier wydanych na konsole stacjonarne i przenośne, w 1996 roku Kunio zawitał także na automaty Neo Geo. Jeżeli ktoś liczył jednak na zupełnie nową dyscyplinę sportu z jego ulubionym bohaterem, mógł czuć się zawiedziony. Otóż Technos zafundował nam kolejny dodgeball. Patrząc jednak na ilość tego typu gier na automaty, można jednak powiedzieć, że zapełnił pewną lukę. Czy jednak warto wrzucić drobne do automatu, by zagrać w tę grę?
Przede wszystkim cieszy fakt, że nie jest to konwersja z platformy stacjonarnej, lecz zupełnie nowa gra wykorzystująca w pełni możliwości techniczne Neo Geo. Fabuła nie jest jakaś odkrywcza. Tajemniczy zamaskowany facet organizuje turniej dodgeball'a w mieście. Na jego wyzwanie odpowiedziało siedem drużyn. Oprócz ekip Kunio i Rikiego znajdziemy tutaj starych znajomych z gry Nekketsu Kōha Kunio-kun! Pojawienie się ekip szefa Yakuzy Sabu, szefa gangu motocyklowego Shinjiego, czy szefa kobiecego gangu Misuzu, to wspaniały ukłon w stronę pierwszej gry z serii Kunio Kun. Do nowych postaci zalicza się słodka aż do bólu dziewczynka Miyuki i bezdomny nastolatek Kenji.
Po wrzuceniu żetonu i uruchomieniu gry wita nas krótki samouczek. Dzięki niemu możemy się zaznajomić z klawiszologią. Szkoda jedynie, że nie omówiono zagrań specjalnych, zwłaszcza że bez ich znajomości ukończenie gry jest zdecydowanie trudniejsze. Cóż, pozostaje nam ćwiczenie metodą prób i błędów, bądź znalezienie jakiegoś poradnika. Następnie przechodzimy do ekranu wyboru jednej z siedmiu drużyn, po czym rozpoczynamy mecz.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to grafika. Jest zupełnie inna od tej, do jakiej przyzwyczaiły nas dotychczasowe gry. Neo Geo ma lepsze parametry od chociażby SNES'a i to widać. Postacie, jak i otoczenie, są bardziej szczegółowe (w końcu widać, że Kunio ma nos :P) i mają więcej kolorów. Cieszą lepsze animacje postaci, czy żywiołowo dopingująca publiczność. Sama rozgrywka różni się trochę od poprzednich gier. Główne zasady pozostały te same. Mamy boisko podzielone liną na dwie połowy, które rozdziela dwie rywalizujące ze sobą trzyosobowe drużyny. Zabawa polega na rzucaniu piłką w rywala, znajdujacego się po drugiej stronie, aż do wyeliminowania go z boiska. Każdy z zawodników posiada pasek zdrowia, który kurczy się wraz z otrzymywanymi obrażeniami. Bronić możemy się poprzez złapanie piłki, przykucnięcie, bądź podskok. Wygrywa ta drużyna, która wyeliminuje wszystkich graczy przeciwnika. Nowością jest zegar odmierzający czas do końca meczu. Jeżeli starcie nie zostanie rozstrzygnięte przed jego upływem, zwycięża drużyna, której zawodnicy mają więcej punktów życia. Podoba mi się to. Dzięki temu rozgrywka jest szybsza, a mecze nie ciągną się w nieskończoność. Nie należy długo przetrzymywać piłki. Ta, trzymana w rękach zawodnika dłuższy czas, zaczyna pulsować, aż w końcu wybucha raniąc nieszczęśnika. Inną zmianą jest brak dodatkowych graczy poza boiskiem. Rolę tę pełnią "zbici" zawodnicy z pola, którzy wskakują za linię, wspierając nas na połowie rywala. Zmniejsza to trochę przewagę przeciwników, zwłaszcza gdy jesteśmy w sytuacji jeden na trzech. Gdy piłka z kolei zostanie złapana równocześnie przez graczy dwóch przeciwnych drużyn, należy jak najszybciej wciskać przycisk łapania, aby wyrwać ją przeciwnikowi. Powiększyła się także liczba zagrań specjalnych. Tym razem do dyspozycji mamy 4 rodzaje super piłek. Oprócz standardowej super piłki, możemy także rzucić ognistą i podpalić rywala, bądź wykonać rzut zespołowy, wykorzystując do tego członków naszej drużyny. Prawdziwą moc ma jednak dopiero czwarty specjalny rzut. Otóż na dole ekranu znajduje się pasek z napisem "Power". Zapełnia się on wraz z tym, jak obrywamy. Możemy go także naładować sami, kiedy nie posiadając piłki, wciśniemy odpowiednie przyciski. Jest to zdecydowanie najpotężniejszy atak i zadaje najwięcej energii. Każdy z zawodników posiada różne ataki specjalne, mniej lub bardziej zwariowane. Na przykład Shinji wraz z kolegami z drużyny "składa się" w motor (sic!) i rozjeżdża rywala. Nowością jest także możliwość odbicia lecącej w nas piłki i skierowania jej z powrotem do nadawcy. Oprócz tego pojawiły się gesty prowokujące rywala. Jest to bardziej bajer niż przydatna umiejętność, niemniej fajnie wygląda. Poszczególni zawodnicy w drużynie różnią sie budową ciała i statystykami. Jedni szybciej biegają, inni są bardziej wytrzymali. Nie licząc kapitanów w grze, występuje 5 rodzajów zawodników: typowy nerd w okularach, atletycznej budowy dziewczyna, zawodnik rugby, grubas czy luzak w ciemnych szkłach. Niestety tak skromna ilość oznacza, że w niektórych drużynach zawodnicy się powtarzają, różniąc się jedynie imieniem i kolorem stroju, przez co drużyny nie są tak unikatowe. Za to po pokonaniu rywala możemy dołączyć jego kapitana do naszego składu, co może okazać się olbrzymim wzmocnieniem naszego team'u.
Warto wspomnieć jeszcze o lokacjach. Każda z postaci ma swoje własne oryginalne boisko. I tak grając z Miyuki, powalczymy w iście bajkowym i kolorowym świecie, z Sabu w domu Yakuzy, z Shinjim na parkingu, z Misuzu na dancefloor'ze, z Kenjim w korycie wyschniętej rzeki, a z Rikim w środku miasta. Jest też plansza przy drzewach kwitnącej wiśni, znana z jednej z pierwszych gier z Kunio: Nekketsu Kōkō Dodgeball Bu, oczywiście w odnowionej wersji.
Bardzo spodobała mi sie muzyka w grze. Każdej planszy towarzyszy inna melodia, dopasowana do jej klimatu. Najbardziej przypadł mi do gustu motyw dźwiękowy do planszy Kenjiego, który jest odnowioną wersją utworu początkowego z gry Super Dodgeball na NES. Brzmi naprawdę obłędnie. Odgłosy pojedynku też trzymają wysoki poziom. Dźwięk piłki odbijającej się o podłoże, w żadnej poprzedniej grze nie brzmiał tak dobrze. Pochwała należy się również za udźwiękowienie głosów postaci. Rzadko mamy okazję usłyszeć głos Kunia i reszty bohaterów w grze. W tym celu zatrudniono znanych aktorów głosowych, jak: Ryō Horikawa (Vegeta w Dragon Ball Z) w roli Kunio, Hisao Egawa (Killer Bee w Naruto Shippuden) jako Shinji, czy Tōru Furuya (Mamoru Chiba/Tuxedo Mask w Sailor Moon) jako Kenji. Trzeba przyznać, że świetnie wywiązali się ze swojej roli.
Podsumowując, to kolejna bardzo dobra gra z Kunio. Choć mniejsza ilość zawodników czy krótsze mecze nie każdemu mogą przypaść do gustu. Z drugiej strony gra nadrabia większą dynamiką rozgrywki i mnogością technik specjalnych. Do tego ma najładniejszą grafikę ze wszystkich tytułów z Kunio. Kunio no Nekketsu Dodgeball Densetsu okazała się także ostatnią grą stworzoną przez Technos. W 1996 roku firma ogłosiła bankructwo. Jednak nawet jeżeli tytuł ten nie jest najlepszą grą z serii, z pewnością stanowi godne pożegnanie tego wspaniałego producenta gier.
Przede wszystkim cieszy fakt, że nie jest to konwersja z platformy stacjonarnej, lecz zupełnie nowa gra wykorzystująca w pełni możliwości techniczne Neo Geo. Fabuła nie jest jakaś odkrywcza. Tajemniczy zamaskowany facet organizuje turniej dodgeball'a w mieście. Na jego wyzwanie odpowiedziało siedem drużyn. Oprócz ekip Kunio i Rikiego znajdziemy tutaj starych znajomych z gry Nekketsu Kōha Kunio-kun! Pojawienie się ekip szefa Yakuzy Sabu, szefa gangu motocyklowego Shinjiego, czy szefa kobiecego gangu Misuzu, to wspaniały ukłon w stronę pierwszej gry z serii Kunio Kun. Do nowych postaci zalicza się słodka aż do bólu dziewczynka Miyuki i bezdomny nastolatek Kenji.
Po wrzuceniu żetonu i uruchomieniu gry wita nas krótki samouczek. Dzięki niemu możemy się zaznajomić z klawiszologią. Szkoda jedynie, że nie omówiono zagrań specjalnych, zwłaszcza że bez ich znajomości ukończenie gry jest zdecydowanie trudniejsze. Cóż, pozostaje nam ćwiczenie metodą prób i błędów, bądź znalezienie jakiegoś poradnika. Następnie przechodzimy do ekranu wyboru jednej z siedmiu drużyn, po czym rozpoczynamy mecz.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to grafika. Jest zupełnie inna od tej, do jakiej przyzwyczaiły nas dotychczasowe gry. Neo Geo ma lepsze parametry od chociażby SNES'a i to widać. Postacie, jak i otoczenie, są bardziej szczegółowe (w końcu widać, że Kunio ma nos :P) i mają więcej kolorów. Cieszą lepsze animacje postaci, czy żywiołowo dopingująca publiczność. Sama rozgrywka różni się trochę od poprzednich gier. Główne zasady pozostały te same. Mamy boisko podzielone liną na dwie połowy, które rozdziela dwie rywalizujące ze sobą trzyosobowe drużyny. Zabawa polega na rzucaniu piłką w rywala, znajdujacego się po drugiej stronie, aż do wyeliminowania go z boiska. Każdy z zawodników posiada pasek zdrowia, który kurczy się wraz z otrzymywanymi obrażeniami. Bronić możemy się poprzez złapanie piłki, przykucnięcie, bądź podskok. Wygrywa ta drużyna, która wyeliminuje wszystkich graczy przeciwnika. Nowością jest zegar odmierzający czas do końca meczu. Jeżeli starcie nie zostanie rozstrzygnięte przed jego upływem, zwycięża drużyna, której zawodnicy mają więcej punktów życia. Podoba mi się to. Dzięki temu rozgrywka jest szybsza, a mecze nie ciągną się w nieskończoność. Nie należy długo przetrzymywać piłki. Ta, trzymana w rękach zawodnika dłuższy czas, zaczyna pulsować, aż w końcu wybucha raniąc nieszczęśnika. Inną zmianą jest brak dodatkowych graczy poza boiskiem. Rolę tę pełnią "zbici" zawodnicy z pola, którzy wskakują za linię, wspierając nas na połowie rywala. Zmniejsza to trochę przewagę przeciwników, zwłaszcza gdy jesteśmy w sytuacji jeden na trzech. Gdy piłka z kolei zostanie złapana równocześnie przez graczy dwóch przeciwnych drużyn, należy jak najszybciej wciskać przycisk łapania, aby wyrwać ją przeciwnikowi. Powiększyła się także liczba zagrań specjalnych. Tym razem do dyspozycji mamy 4 rodzaje super piłek. Oprócz standardowej super piłki, możemy także rzucić ognistą i podpalić rywala, bądź wykonać rzut zespołowy, wykorzystując do tego członków naszej drużyny. Prawdziwą moc ma jednak dopiero czwarty specjalny rzut. Otóż na dole ekranu znajduje się pasek z napisem "Power". Zapełnia się on wraz z tym, jak obrywamy. Możemy go także naładować sami, kiedy nie posiadając piłki, wciśniemy odpowiednie przyciski. Jest to zdecydowanie najpotężniejszy atak i zadaje najwięcej energii. Każdy z zawodników posiada różne ataki specjalne, mniej lub bardziej zwariowane. Na przykład Shinji wraz z kolegami z drużyny "składa się" w motor (sic!) i rozjeżdża rywala. Nowością jest także możliwość odbicia lecącej w nas piłki i skierowania jej z powrotem do nadawcy. Oprócz tego pojawiły się gesty prowokujące rywala. Jest to bardziej bajer niż przydatna umiejętność, niemniej fajnie wygląda. Poszczególni zawodnicy w drużynie różnią sie budową ciała i statystykami. Jedni szybciej biegają, inni są bardziej wytrzymali. Nie licząc kapitanów w grze, występuje 5 rodzajów zawodników: typowy nerd w okularach, atletycznej budowy dziewczyna, zawodnik rugby, grubas czy luzak w ciemnych szkłach. Niestety tak skromna ilość oznacza, że w niektórych drużynach zawodnicy się powtarzają, różniąc się jedynie imieniem i kolorem stroju, przez co drużyny nie są tak unikatowe. Za to po pokonaniu rywala możemy dołączyć jego kapitana do naszego składu, co może okazać się olbrzymim wzmocnieniem naszego team'u.
Warto wspomnieć jeszcze o lokacjach. Każda z postaci ma swoje własne oryginalne boisko. I tak grając z Miyuki, powalczymy w iście bajkowym i kolorowym świecie, z Sabu w domu Yakuzy, z Shinjim na parkingu, z Misuzu na dancefloor'ze, z Kenjim w korycie wyschniętej rzeki, a z Rikim w środku miasta. Jest też plansza przy drzewach kwitnącej wiśni, znana z jednej z pierwszych gier z Kunio: Nekketsu Kōkō Dodgeball Bu, oczywiście w odnowionej wersji.
Bardzo spodobała mi sie muzyka w grze. Każdej planszy towarzyszy inna melodia, dopasowana do jej klimatu. Najbardziej przypadł mi do gustu motyw dźwiękowy do planszy Kenjiego, który jest odnowioną wersją utworu początkowego z gry Super Dodgeball na NES. Brzmi naprawdę obłędnie. Odgłosy pojedynku też trzymają wysoki poziom. Dźwięk piłki odbijającej się o podłoże, w żadnej poprzedniej grze nie brzmiał tak dobrze. Pochwała należy się również za udźwiękowienie głosów postaci. Rzadko mamy okazję usłyszeć głos Kunia i reszty bohaterów w grze. W tym celu zatrudniono znanych aktorów głosowych, jak: Ryō Horikawa (Vegeta w Dragon Ball Z) w roli Kunio, Hisao Egawa (Killer Bee w Naruto Shippuden) jako Shinji, czy Tōru Furuya (Mamoru Chiba/Tuxedo Mask w Sailor Moon) jako Kenji. Trzeba przyznać, że świetnie wywiązali się ze swojej roli.
Podsumowując, to kolejna bardzo dobra gra z Kunio. Choć mniejsza ilość zawodników czy krótsze mecze nie każdemu mogą przypaść do gustu. Z drugiej strony gra nadrabia większą dynamiką rozgrywki i mnogością technik specjalnych. Do tego ma najładniejszą grafikę ze wszystkich tytułów z Kunio. Kunio no Nekketsu Dodgeball Densetsu okazała się także ostatnią grą stworzoną przez Technos. W 1996 roku firma ogłosiła bankructwo. Jednak nawet jeżeli tytuł ten nie jest najlepszą grą z serii, z pewnością stanowi godne pożegnanie tego wspaniałego producenta gier.