くにおくんの熱血ストリート
Kunio-kun Nekketsu Street
Mówi się, że gry na smartfony to przyszłość mobilnej rozrywki, jednak patrząc na panujące trendy, ciężko stwierdzić mi, że mamy do czynienia z poważnymi produkcjami mogącymi konkurować nawet ze średnimi tytułami występującymi na przenośne konsole od Nintendo i Sony. Większość gier z którymi miałem do czynienia, były prostymi produkcjami, których głównym celem jest zapewnienie szybkiej, pięciominutowej rozrywki w przerwie między codziennymi czynnościami. Oczywiście oprócz kultowych Angry Birdsów, przesympatycznych Cut the Rope'ów, czy zabawnego Crossy Road, trafiają się nieco bardziej wymagające, z wciągającą fabułą produkcje jak Oceanhorn, czy być może niektórym znany Kunio-kun Nekketsu Dodgeball ALLSTARS!!, a jak to jest z pierwszą smarfonową produkcją od Arc System Works z Kunio w tytule?
Krótko: tak prostej, nieprzemyślanej, ograniczonej gry dawno nie widziałem - już chyba nasze niedokończone Kunio-kun No Nekketsu Snowboard było ambitniejsze ;) wyobraźcie sobie, że finalny produkt wygląda jak by Arc System Works. wyznaczył grupę stażystów do stworzenia gry w ciągu 24 godzin. Korzystając z 8-bitowych, znanych z FamiComa grafik, stworzono po 4 (nieprzewijane) plansze walk i areny z „łapaniem” przeciwników, 4 postacie z dwoma ciosami specjalnymi do odkrycia, oraz w sumie 32 rodzaje wrogów - po 8 dla każdej sterowanej przez nas postaci, do tego pomijając kwestię możliwości popełnienia błędu (czyt. brak możliwości zginięcia) i mechanikę opartą na 60 sekundowej odnawianej (powiedzmy) „turze”. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to najgorzej, prawda? W praktyce cała rozgrywka wygląda tak, że znajdujemy się na planszy walk, na dzień dobry już jako Kunio, jednym kliknięciem przenosimy się do areny „łapania” przeciwników: na tej planszy kolejni gangsterzy pojawiają się co jakieś 5 sekund, aż do zapełnienia całego ekranu - w tym momencie klikamy w każdego z nich, bądź przeciągamy palcem po ekranie (co zajmuje 3 sekundy) w celu przeniesienia ich do planszy walki, gdzie musimy się z nimi rozprawić. Brzmi nieźle? Nic bardziej mylnego - w tej sekwencji sterujemy bohaterem klikając w miejsce w jakie chcemy by nasza postać się udała, po drodze do niego automatycznie eliminując przeciwników, im więcej na raz tym lepiej - otrzymujemy większe combosy, co przekłada się na większą ilość punktów doświadczenia, żeby było efektowniej (a może nawet i jeszcze prościej) co 10 minut możemy wykonać cios specjalny o raz eliminujący wszystkich wrogów. Punkty doświadczenia przekładają się na levelowanie naszej / naszych postaci, gdzie co 7 dostajemy nowego bohatera (wraz z nim przypisaną nową planszą z nowymi przeciwnikami) i po 2, drugi cios specjalny dla nowej postaci. Jako, że postaci jest w sumie 4, w tym od początku odblokowany Kunio to całość kończy się po dwóch godzinach intensywnej rozgrywki, gdzieś przy 21-22 levelu…
Czy warto? Ja poświęciłem niecały dzień, grając właśnie w przerwach pomiędzy wykonywaniem codziennych, ważniejszych czynności. Dopóki coś odkrywałem, było całkiem przyjemnie, niestety zdobywając 25 level (odziwo ASW wprowadził licznik trzycyfrowy!), gra nie oferuje zupełnie niczego co mogło by zatrzymać przy niej na dłużej i motywować do dalszego levelowania. Kunio-kun Nekketsu Street można raczej uznać jako ciekawostkę, a przede wszystkim nie traktować jak duży, pełnoprawny produkt serii.
Krótko: tak prostej, nieprzemyślanej, ograniczonej gry dawno nie widziałem - już chyba nasze niedokończone Kunio-kun No Nekketsu Snowboard było ambitniejsze ;) wyobraźcie sobie, że finalny produkt wygląda jak by Arc System Works. wyznaczył grupę stażystów do stworzenia gry w ciągu 24 godzin. Korzystając z 8-bitowych, znanych z FamiComa grafik, stworzono po 4 (nieprzewijane) plansze walk i areny z „łapaniem” przeciwników, 4 postacie z dwoma ciosami specjalnymi do odkrycia, oraz w sumie 32 rodzaje wrogów - po 8 dla każdej sterowanej przez nas postaci, do tego pomijając kwestię możliwości popełnienia błędu (czyt. brak możliwości zginięcia) i mechanikę opartą na 60 sekundowej odnawianej (powiedzmy) „turze”. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to najgorzej, prawda? W praktyce cała rozgrywka wygląda tak, że znajdujemy się na planszy walk, na dzień dobry już jako Kunio, jednym kliknięciem przenosimy się do areny „łapania” przeciwników: na tej planszy kolejni gangsterzy pojawiają się co jakieś 5 sekund, aż do zapełnienia całego ekranu - w tym momencie klikamy w każdego z nich, bądź przeciągamy palcem po ekranie (co zajmuje 3 sekundy) w celu przeniesienia ich do planszy walki, gdzie musimy się z nimi rozprawić. Brzmi nieźle? Nic bardziej mylnego - w tej sekwencji sterujemy bohaterem klikając w miejsce w jakie chcemy by nasza postać się udała, po drodze do niego automatycznie eliminując przeciwników, im więcej na raz tym lepiej - otrzymujemy większe combosy, co przekłada się na większą ilość punktów doświadczenia, żeby było efektowniej (a może nawet i jeszcze prościej) co 10 minut możemy wykonać cios specjalny o raz eliminujący wszystkich wrogów. Punkty doświadczenia przekładają się na levelowanie naszej / naszych postaci, gdzie co 7 dostajemy nowego bohatera (wraz z nim przypisaną nową planszą z nowymi przeciwnikami) i po 2, drugi cios specjalny dla nowej postaci. Jako, że postaci jest w sumie 4, w tym od początku odblokowany Kunio to całość kończy się po dwóch godzinach intensywnej rozgrywki, gdzieś przy 21-22 levelu…
Czy warto? Ja poświęciłem niecały dzień, grając właśnie w przerwach pomiędzy wykonywaniem codziennych, ważniejszych czynności. Dopóki coś odkrywałem, było całkiem przyjemnie, niestety zdobywając 25 level (odziwo ASW wprowadził licznik trzycyfrowy!), gra nie oferuje zupełnie niczego co mogło by zatrzymać przy niej na dłużej i motywować do dalszego levelowania. Kunio-kun Nekketsu Street można raczej uznać jako ciekawostkę, a przede wszystkim nie traktować jak duży, pełnoprawny produkt serii.