熱血対戦くにおくんX
Nekketsu Kunio-kun Game X
Gra dawniej znana pod nazwą Nekketsu Kōha Kunio-Kun TD
Przyjaciel Kunio, Hiroshi, zostaje porwany przez szkolny gang. Co zrobi główny bohater, by go uwolnić? Ano, zbuduje wieżę z pudeł i zacznie wysyłać swoich kolegów żeby, zniszczyli taką sama budowlę stworzoną przez wroga. Że to bez sensu? No jasne, ale jak przyjemnie się gra.
Milion Co., Ltd postanawia nam przypomnieć historię znaną z Nekketsu Kouha Kunio Kun, rozszerzając ją o nowe wątki, jak i również totalnie zmieniając rozgrywkę, która z bijatyki zamieniła się w tower defense. Przyznam, że nie jestem fanem tego gatunku. Miałem styczność z kilkoma tytułami, w których po obronieniu mojej wieży przed kilkoma falami wrogów zaczynałem się nudzić i odstawiałem grę z powrotem na półkę.
Co mi się najbardziej spodobało w Nekketsu Kouha Kunio Kun TD to to, że odbiega od schematu znanego z gier tego typu. Naszym celem jest nie tylko obronić naszą wieżę, ale też zniszczyć tę należącą do przeciwnika. Wygląda to mniej więcej tak: z jednej strony planszy stoi budowla naszego gracza, a z drugiej przeciwnika. Obie postacie posyłają na siebie wojowników, którzy tłuką się między sobą, by następnie zniszczyć budowlę przeciwnika. Nie mamy zbyt dużej kontroli nad naszymi jednostkami. Po pojawieniu sie na ekranie automatycznie maszerują w stronę wrogiej wieży, a gdy spotkają na swojej drodzę ekipę przeciwnika, atakują automatycznie. Nad naszym bohaterem u góry ekranu samoczynnie, stopniowo ładuje się tzw. pasek dusz. Za jego punkty możemy werbować jednostki do walki. Gdy zużyjemy je na danego wojownika, musimy poczekać, aż pasek znowu sie zapełni do stopnia umożliwiającego wezwanie następnej postaci. Im silniejsza postać, tym więcej punktów musimy zebrać na jej zakup. O ile taki Shimizu zużyje 60 pkt., o tyle by wezwać na pole walki Kunio potrzebujemy aż 140 pkt. Dostępne jednostki jawią się w prawym dolnym rogu ekranu jako tzw. karty postaci. Kampanię rozpoczynamy posiadając tylko dwie. Jedna z nich to Kunio, a druga to inna losowa postać. Wraz z postępami w grze odblokowujemy kolejne karty, zwiększając ilość wojowników, jaką możemy wysłać do walki. Maksymalnie da się skorzystać z siedmiu podopiecznych. Zaskoczyła mnie ogromna liczba kart postaci dostępnych w grze. Znajdziemy wśród nich niemal każdego bohatera, jaki występował w grach z Kunio, od zawodników z dodgeballa, koszykówki, piłek nożnych po postacie z Nekketsu Kouha Kunio Kun, a nawet z Nekketsu Kōha Kunio-kun: Bangai Rantō Hen na gameboya. Poszczególne jednostki różnią się między sobą. Część z nich, jak wspomniani wyżej Kunio czy Shimizu, atakuje w zwarciu, ale są też takie atakujące z dystansu, jak choćby Ichiro z dodgeball, który rzuca we wrogów piłką. Gdy zadamy określoną ilość obrażeń przeciwnikowi, w lewym dolnym rogu ekranu aktywuje się cios specjalny. Wybieramy wówczas postać z pola walki i aktywujemy ową technikę. Każdy bohater ma inny super cios, np. Kunio atakuje szybkim kopnięciem, sumo wywołuje trzesienie ziemi, ale są też jednostki, które rzucają czary na innych bohaterów, wzmacniając ich atak bądź obronę. Wraz z kolejnymi starciami nasza postać awansuje na kolejne poziomy, co wiąże się ze wzrostem statystyk, jak siła, obrona itd. Żeby łatwiej było wybić wrogom Kunia głupie pomysły z głowy, lepiej zdzielić niemilca bronią, do której z czasem dostajemy dostęp. Z początku możemy skorzystać jedynie z kija. Z czasem dojdzie także inny oręż, jak drewniane miecze, łańcuchy czy kastety. W całej kampanii odwiedzimy kilkanaście miejscówek w Tokio. Powalczymy m.in. przed szkołą, w dzielnicy handlowej czy na stacji metra.W każdej z nich czeka na nas starcie z kilkoma przeciwnikami. Sama historia jest bardziej rozbudowana niż w Nekketsu Kouha Kunio Kun. Pełno w niej dodatkowych wątków i zabawnych dialogów. Styl graficzny nawiązuje do gier z epoki famicoma i sprawdza się wyśmienicie, więc niejednemu fanowi łezka zakręci sie w oku. Co do muzyki, to po raz kolejny skazani jesteśmy na recykling utworów ze starych gier. Absolutnie nie twierdzę, iż twórczość pana Sway jest zła, ale w ilu grach z Kunio można słuchać ciągle tych samych melodii?
Nekketsu Kouha Kunio Kun TD daje także możliwość gry online z postacią z kampanii innego gracza. Co ciekawe, swego czasu dla każdego kto osiągnął 50 zwycięstw, w prezencie przygotowany był motor dla Kunio, który można było wykorzystać w trybie kampanii.
Po zawodzie, jaki sprawiło mi Hen Nekketsu Fear Banchou, jestem mile zaskoczony tym, jak dobra okazała się druga mobilna gra z Kunio. Nekketsu Kouha Kunio Kun TD ma to, do czego przyzwyczaiły nas stare gry z serii, genialny (absurdalny) pomysł na rozgrywkę i i sporą dawkę humoru. Czego chcieć więcej?
Przyjaciel Kunio, Hiroshi, zostaje porwany przez szkolny gang. Co zrobi główny bohater, by go uwolnić? Ano, zbuduje wieżę z pudeł i zacznie wysyłać swoich kolegów żeby, zniszczyli taką sama budowlę stworzoną przez wroga. Że to bez sensu? No jasne, ale jak przyjemnie się gra.
Milion Co., Ltd postanawia nam przypomnieć historię znaną z Nekketsu Kouha Kunio Kun, rozszerzając ją o nowe wątki, jak i również totalnie zmieniając rozgrywkę, która z bijatyki zamieniła się w tower defense. Przyznam, że nie jestem fanem tego gatunku. Miałem styczność z kilkoma tytułami, w których po obronieniu mojej wieży przed kilkoma falami wrogów zaczynałem się nudzić i odstawiałem grę z powrotem na półkę.
Co mi się najbardziej spodobało w Nekketsu Kouha Kunio Kun TD to to, że odbiega od schematu znanego z gier tego typu. Naszym celem jest nie tylko obronić naszą wieżę, ale też zniszczyć tę należącą do przeciwnika. Wygląda to mniej więcej tak: z jednej strony planszy stoi budowla naszego gracza, a z drugiej przeciwnika. Obie postacie posyłają na siebie wojowników, którzy tłuką się między sobą, by następnie zniszczyć budowlę przeciwnika. Nie mamy zbyt dużej kontroli nad naszymi jednostkami. Po pojawieniu sie na ekranie automatycznie maszerują w stronę wrogiej wieży, a gdy spotkają na swojej drodzę ekipę przeciwnika, atakują automatycznie. Nad naszym bohaterem u góry ekranu samoczynnie, stopniowo ładuje się tzw. pasek dusz. Za jego punkty możemy werbować jednostki do walki. Gdy zużyjemy je na danego wojownika, musimy poczekać, aż pasek znowu sie zapełni do stopnia umożliwiającego wezwanie następnej postaci. Im silniejsza postać, tym więcej punktów musimy zebrać na jej zakup. O ile taki Shimizu zużyje 60 pkt., o tyle by wezwać na pole walki Kunio potrzebujemy aż 140 pkt. Dostępne jednostki jawią się w prawym dolnym rogu ekranu jako tzw. karty postaci. Kampanię rozpoczynamy posiadając tylko dwie. Jedna z nich to Kunio, a druga to inna losowa postać. Wraz z postępami w grze odblokowujemy kolejne karty, zwiększając ilość wojowników, jaką możemy wysłać do walki. Maksymalnie da się skorzystać z siedmiu podopiecznych. Zaskoczyła mnie ogromna liczba kart postaci dostępnych w grze. Znajdziemy wśród nich niemal każdego bohatera, jaki występował w grach z Kunio, od zawodników z dodgeballa, koszykówki, piłek nożnych po postacie z Nekketsu Kouha Kunio Kun, a nawet z Nekketsu Kōha Kunio-kun: Bangai Rantō Hen na gameboya. Poszczególne jednostki różnią się między sobą. Część z nich, jak wspomniani wyżej Kunio czy Shimizu, atakuje w zwarciu, ale są też takie atakujące z dystansu, jak choćby Ichiro z dodgeball, który rzuca we wrogów piłką. Gdy zadamy określoną ilość obrażeń przeciwnikowi, w lewym dolnym rogu ekranu aktywuje się cios specjalny. Wybieramy wówczas postać z pola walki i aktywujemy ową technikę. Każdy bohater ma inny super cios, np. Kunio atakuje szybkim kopnięciem, sumo wywołuje trzesienie ziemi, ale są też jednostki, które rzucają czary na innych bohaterów, wzmacniając ich atak bądź obronę. Wraz z kolejnymi starciami nasza postać awansuje na kolejne poziomy, co wiąże się ze wzrostem statystyk, jak siła, obrona itd. Żeby łatwiej było wybić wrogom Kunia głupie pomysły z głowy, lepiej zdzielić niemilca bronią, do której z czasem dostajemy dostęp. Z początku możemy skorzystać jedynie z kija. Z czasem dojdzie także inny oręż, jak drewniane miecze, łańcuchy czy kastety. W całej kampanii odwiedzimy kilkanaście miejscówek w Tokio. Powalczymy m.in. przed szkołą, w dzielnicy handlowej czy na stacji metra.W każdej z nich czeka na nas starcie z kilkoma przeciwnikami. Sama historia jest bardziej rozbudowana niż w Nekketsu Kouha Kunio Kun. Pełno w niej dodatkowych wątków i zabawnych dialogów. Styl graficzny nawiązuje do gier z epoki famicoma i sprawdza się wyśmienicie, więc niejednemu fanowi łezka zakręci sie w oku. Co do muzyki, to po raz kolejny skazani jesteśmy na recykling utworów ze starych gier. Absolutnie nie twierdzę, iż twórczość pana Sway jest zła, ale w ilu grach z Kunio można słuchać ciągle tych samych melodii?
Nekketsu Kouha Kunio Kun TD daje także możliwość gry online z postacią z kampanii innego gracza. Co ciekawe, swego czasu dla każdego kto osiągnął 50 zwycięstw, w prezencie przygotowany był motor dla Kunio, który można było wykorzystać w trybie kampanii.
Po zawodzie, jaki sprawiło mi Hen Nekketsu Fear Banchou, jestem mile zaskoczony tym, jak dobra okazała się druga mobilna gra z Kunio. Nekketsu Kouha Kunio Kun TD ma to, do czego przyzwyczaiły nas stare gry z serii, genialny (absurdalny) pomysł na rozgrywkę i i sporą dawkę humoru. Czego chcieć więcej?